W świecie magii i miecza, gdzie najpotężniejszymi magami są długowieczne czarownice, w królestwie Farsas narodził się książę Oscar. W bardzo młodym wieku książę ten został przeklęty przez Czarownicę Ciszy. Klątwa sprawiła, że żadna kobieta nie może urodzić mu dziecka, a co za tym idzie nie będzie mógł doczekać się następcy tronu i królestwu grozi anarchia.
Po latach bezowocnych wypraw i poszukiwań sposobu na zdjęcie zaklęcia Oscar postanawia odwiedzić Lazurową Wieżę - dom Wiedźmy Lazurowego Księżyca. Legenda głosi, że komu uda się wspiąć na szczyt, temu wiedźma spełni życzenie. Wspinaczka na wieżę nie jest łatwym zadaniem. Przez dziesięciolecia nikomu nie udało się pokonać spotykanych po drodze wrogów i pułapek zaprojektowanych w celu zatrzymania wszelkich śmiałków. Oscar jednak z łatwością pokonuje wszystkie trudności i dociera na szczyt. Ku jego zaskoczeniu, mimo setek lat, Tinasha wygląda jak piękna, młoda dziewczyna. Książę wyjawia jej z jakim problemem przybył. Wiedźma szybko odkrywa w czym tkwi problem. Twierdzi, że cofnięcie zaklęcia byłoby niezwykle trudne, ale da się je obejść znajdując partnerkę zdolną wytrzymać skutki klątwy. Oskar rozumie, że taka kobieta właśnie przed nim stoi. W ramach nagrody za zdobycie wieży odważnie każe wiedźmie wyjść za niego za mąż. Ta odmawia, jednak zgadza się przez rok pozostać z nim i spróbować zdjąć lub złagodzić klątwę.
Tak zaczyna się pełna zwrotów akcji historia dwójki pchanych ku sobie przez los osób. Fabuła wydaje się mieć w sobie całkiem spory potencjał. Zwłaszcza, że z biegiem czasu dowiadujemy się coraz to nowych szczegółów z przeszłości naszych bohaterów oraz z historii całego przedstawionego tam świata. Jednak tych zwrotów akcji momentami może być nawet ciut za dużo. Wydaje się, że twórcy postanowili upchnąć w 12 odcinkowym sezonie tak wiele wątków jak tylko się da. Przez to co chwilę poznajemy nowych, potężnych i wydawałoby się znaczących przeciwników, z którymi nasi bohaterowie muszą sobie poradzić. Zaczynamy poznawać osnowę, to jakie relacje łączyły ich z Tinashą lub Oscarem, ale zanim się obejrzymy jest po wszystkim lub nieprzyjaciel znika bez większego wyjaśnienia. Momentami akcja jakby się rwie, możemy doznać dziwnego wrażenia "skakania".
Do samych bohaterów również można się trochę doczepić. Często ich zachowania są po prostu dziwne, niekiedy "drewniane", a nieraz wręcz niezrozumiałe. Zwłaszcza wobec siebie. Tinasha jest postacią, którą można by obdarzyć sympatią - piękna młoda dziewczyna o wielkiej mocy magicznej. Właściwie nie ma dla niej przeciwnika, z którym nie mogłaby zawalczyć, poza tym wydaje się twardo stąpać po ziemi. Jednak wobec księcia zachowuje się często jak mała zagubiona dziewczynka. Oscar - ok samiec alfa serii, wie czego chce, dzierży potężny artefakt, dzięki któremu mógłby zawalczyć z wiedźmami, ale mimo to Tinasha delikatnie mówiąc momentami pozwala mu na wiele. Poza tym - zapewne przywara szlacheckiego pochodzenia - często jest sztywny, jakby miał co najmniej kij sami wiecie gdzie. Co prawda z biegiem wydarzeń zaczynamy trochę więcej rozumieć z ich zachowań, ale dziwne wrażenie zostaje.
Na drugim biegunie produkcji znajduje się oprawa audiowizualna. Grafika jest po prostu piękna, dopracowana. Postacie są szczegółowe, bardzo miłe dla oka. Tła również nie odstają i nie były potraktowane po macoszemu. Animacja jest płynna, całość bardzo przyjemnie się ogląda. Choć zdaję sobie sprawę, że jest to dość subiektywna ocena, to jednak myślę, że sporo osób może przyznać mi rację w tej kwestii.
Muzyka jest tu całkiem dobrze dobrana, nie odbiega klimatem od całości. Zarówno opening "Yobigoe" od Tei, jak i ending "blan_", który wykonuje Arika są spokojnymi utworami (chyba balladami), które początkowo ignorowałem. Z biegiem czasu wpadają jednak w ucho i mają w sobie to coś, co pozwala im zostać naszymi ulubionymi utworami przynajmniej na chwilę.
Anime jest dość nierówne. Z piękną oprawą graficzną, wpadającą w ucho muzyką, z bohaterami, których niby można zaszufladkować, ale i ciężko wobec nich przejść obojętnie. Można przyczepić się do fabuły czasem chaotycznej, może ze zbyt dużą ilością wprowadzonych wątków, a czasem o dziwo nawet dla niektórych nudnawą. Osobiście uważam, że ostatni odcinek ratuje mocno całościową ocenę tego elementu. W tym momencie już wiemy, że będzie drugi sezon. Czy warto na niego czekać? Znów - ostatni odcinek wiele zmienia w odbiorze i pozwala mieć nadzieję na całkiem solidną kontynuację. Może zatem warto dać szansę tej produkcji.
Komentarze
Prześlij komentarz