Często zdarza się tak, że dzieci potrafią wymyślić najróżniejsze śmieszne słówka lub odegrać zabawną scenkę. O tym wiedzą chyba wszyscy rodzice kwitując np. tak: "Jak moja pociecha coś powie, to boki zrywać."
Czasem potrafią wymyślić też coś na prawdę słodkiego.
Pod koniec ubiegłego lata jednym z ulubionych zajęć naszej najmłodszej pociechy było obserwowanie tego, jak na placu zabaw bawią się inne dzieci. Akurat wybraliśmy się na jeden z takich wypadów, a że było dość gorąco staliśmy w cieniu, pod drzewem. Nasza córeczka oddawała się swojemu ulubionemu zajęciu i patrzyła na inne dzieci. Średni synek natomiast coś tam dłubał w korze świerka drewnianym nożykiem (takim do smarowania masła), który wziął ze sobą na tą naszą wycieczkę "wyprawę".
Patrzyłem na niego chwilę, a on zawzięcie i w skupieniu robił swoje.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i pytam go:
- "Co tam wycinacz? Imię swojej ukochanej? Niektórzy tak w korze wydłubują inicjały?"
On chwilę się zastanawiał. Nie przerwał jednak swojej pracy drążąc dalej w z niezwykłą pieczołowitością i po chwili mówi:
- "Mamusia jest moją ukochaną."
Tym tekstem rozłożył mnie na łopatki :) Oczywiście nie dowiedziałem się, co tak na prawdę robił, ale i tak było bardzo wesoło.
Po powrocie do domu powtórzyłem całą sytuację mamusi. Stwierdziła, że była to "najsłodsza rzecz jaką usłyszała, co najmniej od tygodnia".
Także nawet prosty wypad na chwilę w okolicy domu może przysporzyć wiele radości.
Komentarze
Prześlij komentarz