Ocenić sensownie to anime bez minimalnego spoilera byłoby trudno, postaram się jednak zdradzić jak najmniej, ale tak, by dało się wyciągnąć jako takie wnioski odnośnie tego, czy w ogóle opłaci się zwrócić na nie uwagę, czy też nie.
Pewien chłopak - Daisuke Dojima jako dziecko został porwany. Porywacz chciał zwabić także czwórkę jego przyjaciół. Pojawiła się jednak tajemnicza dziewczyna - Milo i ocaliła Daisuke oraz pozostałych. Po wszystkim, w obecności innych dzieci przekazała mu ona przepowiednię, że w przyszłości ocali swoich znajomych. Niesiony tym proroctwem chłopak całe swoje życie poświęcił przygotowaniom do stania się bohaterem. Odbiło się to na jego relacjach z rówieśnikami w szkole oraz przyjaciółmi, których miał ochronić, zwłaszcza, że każde z nich nieco inaczej pamiętało spotkanie z Milo z dzieciństwa.
Daisuke również zaczyna mieć wątpliwości, aż pewnego dnia szkołą, w której wszyscy przebywają wstrząsa nietypowe zjawisko. Za oknami widzą krajobraz zniszczonego miasta, a na terenie placówki pojawia się mechaniczny potwór siejący zniszczenie. Od niechybnej śmierci znów ratuje ich Milo. Ma ze sobą również mecha, który ma pomóc w pokonaniu potworów. Jednak słysząc nazwisko Dojima wydaje się być zdziwiona. Po pokonaniu stwora okazało się, że z całą dzielnicą zostali przeniesieni w przyszłość. I raczej po wyglądzie okolicznych terenów nie jest to przyszłość świetlana, a wręcz odwrotnie.
Od tego momentu fabuła zaczyna się już coraz bardziej komplikować. Cała seria, która z początku wydawała się być nieco nudnawą opowieścią o życiu szkolnym nastolatka z podejrzeniem schizofrenii, nabiera rumieńców. Akcja rozkręca się, co prawda stopniowo i nie ma co liczyć na mega fajerwerki, wszak obrońcy dzielnicy mają do dyspozycji jedynie trzy mechy i policjantów z miejscowego posterunku, ale na nudę narzekać nie można.
Przez chwilę zastanawiamy się czym spowodowane jest takie minimalistyczne podejście twórców do tematu, czy to zdrowy rozsądek nakazywał założyć, że zdziesiątkowana ludzkość nie byłaby w stanie wytworzyć więcej, czy też kryje się za tym coś innego. Dość szybo można dojść do wniosku, że to przemyślane działanie.
Napastnicy zwani Revisions nieoczekiwanie oferują negocjacje. Do gry wchodzi przebiegły polityk - burmistrz dzielnicy, z wybujałymi aspiracjami. Postanawia wziąć spawy w swoje ręce. Powołany zostaje komitet kryzysowy, w skład którego poza urzędnikami miejscowego ratusza wchodzą przedstawiciele policji, służby zdrowia, lokalnych środowisk sąsiedzkich, ale także Milo reprezentująca tajemniczą organizację z przyszłości - AHRV, do której należy. Poszczególne frakcje komitetu przedstawiają różne poglądy i nie jest łatwo im dojść do porozumienia. Tymczasem na jaw wychodzą kolejne fakty, niewygodne dla AHRV. Fabuła gmatwa się jeszcze bardziej, ale nie traci na tym. Bynajmniej, robi się coraz ciekawsza.
Historia i sposób jej przedstawienia, to moim zdaniem najmocniejszy element całego anime. Chociaż prawdę powiedziawszy, wcale nie bez wad i dopiero pod koniec serii zaczynamy ją w pełni doceniać. Być może właśnie dlatego, że jest tak zawiłą i zawiera tak wiele wątków, z których niestety nie wszystkie zostały w pełni rozwinięte, a są i takie, bez których anime spokojnie by się obeszło.
Wszystkim innym elementom można to i owo zarzucić. Na początek skupmy się na postaciach. Milo jak na główną agentkę organizacji z przyszłości, której celem jest uratowanie świata, czasami bywa po prostu nijaka. Ma chwile, w których choć troszkę błyszczy, ale przez większość czasu wydaje się wycofana, zagubiona. Niby ma do odegrania jakąś ważną rolę, ale twórcom chyba jednak brakło pomysłu jak uczynić jej charakter bardziej wyraźnym, wtedy mogłaby stać się dość popularną postacią. Chyba, że był to celowy zabieg, a ja czegoś nie rozumiem.
Sam Daisuke Dojima momentami jest naprawdę irytujący, rozwrzeszczany, nie myślący zbytnio o konsekwencjach swojego zachowania, początkowo z syndromem zbawcy. W sumie to chyba nawet nieźle zobrazowany charakter nastolatka. Po pewnym czasie mamy wrażenie, że jako główny bohater powinien być wyraźniejszy i lepiej napisany albo, że w ogóle na głównego bohatera się nie nadaje i psuje całe anime. W tym właśnie miejscu prawdopodobnie wychodzi najlepiej jakość fabuły, która z biegiem czasu wyjaśnia nam i tą kwestię.
Reszta nastolatków z grupy ma w całej historii do odegrania swoje role, ale nie są one jakieś szczególnie ważne, no może poza jedną, jednak nie zdradzę którą, żeby nie psuć efektu. Nie dziwi zatem fakt, że przez większość czasu są praktycznie nijakie, ot takie zwykłe zagubione dzieci pełne strachu, złości, czy bezsilności z powodu tego, co ich spotkało.
Na uwagę zasługują za to całkiem nieźle napisane, niektóre postacie drugoplanowe. Zwłaszcza komendant policji - Kuroiwa oraz burmistrz dzielnicy Shibuya - Muta. Pierwszy z nich twardo stąpa po ziemi, nie wierzy we wszystko co usłyszy lub zobaczy, stara się analizować fakty, jak prawdziwy śledczy. Jest świadomy odpowiedzialności jaka spoczywa na nim z powodu decyzji, które podejmują jako komitet. Decyzje podejmuje z namysłem, ale mimo tego dość szybko. Burmistrz natomiast, to typowy przedstawiciel stereotypu wyrachowanego polityka i częściowo czarnego charakteru. Co prawda myśli o całej dzielnicy, ale wydaje się, że głównym celem jaki mu przyświeca są własne korzyści, utrzymanie się u władzy i jej powiększanie. Postać policjantki Izumi, która została jakby opiekunką grupy nastolatków może i nie jest źle napisana, ale w mojej opinii zrobiono z niej taką jakby maskotkę całego anime - ładna kobieta, trochę słodka, niegroźna, chociaż czasem pokazuje charakter.
Z przeciwnego obozu mechanicznych potworów na uwagę zasługuje właściwie jedynie Nicholas wyróżniający się na tle swych bezbarwnych kompanów. Tylko jego postać nie jest jednowymiarowa, a cechy czynią z niego prawdziwy czarny charakter. W ogóle cała strona Revisions wydaje się być nijaka. Do czasu. Jak zwykle z pomocą przychodzi odpowiedni niuans fabularny, a to jak widz odbierał ich od początku zaczyna przypominać celową zagrywkę.
Na moją ocenę dotyczącą postaci wpływ miało przede wszystkim to, że tylko część z głównych bohaterów czymś się wyróżniała, reszta stanowiła niemal tło. Ci którzy czymś się wyróżniali mieli również gorsze momenty przez co nie podnieśli znacznie poziomu. Pojawiły się tu postacie drugoplanowe, których mogłoby śmiało nie być, ich dodanie wprowadzało dziwny zamęt, a jakość pozostawiała trochę do życzenia. Gdyby nie te niedociągnięcia nota mogłaby być wyższa.
Od strony graficznej cała seria raczej nie porywa. Nie zrozumcie mnie źle, anime nie wygląda jakoś paskudnie, ale jednak jest się do czego przyczepić. Przede wszystkim w niektórych momentach animacja wygląda jak cutscenka wycięta żywcem z jakiejś gry, całkiem przyzwoitej, co prawda, ale jednak. Na szczęście, że nie jest tak cały czas. Postacie, choć brzydkie nie są, to mimo wszystko wyraźnie odróżniają się od tła - zupełnie jakby ktoś dodał je komputerowo na nieco rozmazane rysunki.
Co do muzyki. Mówiąc szczerze - mnie nie urzekła. Nie przeszkadzała mi w oglądaniu, a momentami potrafiła zbudować jakiś klimat, ale jednak żaden kawałek nie wpadł mi specjalnie w ucho. Nie pomogło nawet zaproszenie do współpracy znanych zespołów, z których piosenkę otwierającą „Wagamama de Gomakasanai de” nagrała grupa THE ORAL CIGARETTES (znana np. z openingu do „Noragami Aragoto”), a kończącą „Curtain Call” nagrał zespół WEAVER (opening z Yamada-kun to 7-nin no Majo). Pewnie znajdą się osoby, którym te melodie przypadną do gustu, ale to jednak nie moje klimaty.
Troszkę się tym razem rozpisałem, podsumujmy zatem. Można przymknąć oko na grafikę, ta choć niektórych może odstraszyć, to w gruncie rzeczy nie jest zła. Nad muzyką, która nie przeszkadza, ale też nie potrafi cały czas budować odpowiedniego nastroju, też nie ma się co zbytnio rozpisywać. Co do postaci. Tu sprawa jest ciut bardziej skomplikowana, bo gdyby nie drobne niedociągnięcia, o których pisałem wcześniej byłoby świetnie. Na wielki plus dla mnie zasługuje podejście w miarę rzeczywistego ukazania charakterów. Nastolatkowie są tu nastolatkami, myślącymi jak nastolatki, nie są przesadnie dojrzali emocjonalnie i mają swoje spojrzenie na świat. Dorośli, już z własnym bagażem doświadczeń prezentują bardziej rozwinięte postawy i to zarówno w dobrą jak i złą stronę. A jak się okazuje po jakimś czasie nie wszystko jest tu czarne albo białe. Co do fabuły właśnie - to ją trzeba uznać za największy plus całego anime. Pomimo tego, że arcydziełem raczej nie jest, a z początku wydaje się banalna, to jednak stopniowo (co dla mnie jest pozytywem) odkrywa przed nami coraz to nowe tajemnice i dylematy, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć. Cale anime na pewno nie będzie brylowało na szczytach list popularności, czy jakości, ale moim zdaniem z pewnością zasługuje na to, by dać mu szansę, a następnie nie zniechęcić się po pierwszych odcinkach. Zwłaszcza, że w ostatnim czasie da się je łatwo znaleźć na popularnych platformach stramingowych.
Komentarze
Prześlij komentarz