Przejdź do głównej zawartości

Recenzja anime z przydługą nazwą o farmerze


Noumin Kanren no Skill Bakka Agetetara Naze ka Tsuyoku Natta.

To anime o przydługiej nazwie wydaje się być przeciętne aż do bólu. Chociaż... Jest nietypowe z kilku względów, to nie ulega wątpliwości, ale czy na tyle dobre, żeby w ogóle zawracać sobie nim głowę? W komentarzach przeważają głosy krytyki lub zawodu. Jednak, czy aby na pewno słuszne w każdym aspekcie? Myślę, że można tu znaleźć drugie dno, ale da się je odkryć pod jednym warunkiem. Jakim? O tym za chwilę.


Al Wayne to zwykły chłopak, który chce być jak najlepszym rolnikiem i hodować najsmaczniejsze warzywa. Po prostu kocha to. Samo to mówi nam już co nieco o fabule, ale...

Kiedy wreszcie rozwija na maksa swoje zdolności rolnicze ze zdziwieniem odkrywa, że nabył również nietypową umiejętność, a także niespotykanie wzrosła jego siła. Jednak wiedziony czymś, co można chyba śmiało nazwać prostolinijnością nie zawraca sobie tym głowy i cieszy się, że jego plony mogą być dzięki temu jeszcze lepsze.

Korzystając ze swojej nowo nabytej siły przypadkowo ratuje księżniczkę z rąk porywacza, a następnie wikła się w intrygę. Po ocaleniu samego króla zostaje przekonany, by dołączyć do gildii poszukiwaczy przygód. Chociaż jego myśli i tak ciągle biegną w stronę rolnictwa, to co jakiś czas podejmuje się niektórych zadań.

Tempo akcji w tym anime jest niebywałe, zdecydowanie odbiega od innych serii. Podczas, gdy w przeważającej większości produkcji pokonywanie potężnych przeciwników zajmuje głównym bohaterom nieraz cały sezon, tu bossowie padają praktycznie w co drugim odcinku. Przy okazji nasz Al ratuje kolejne piękne dziewczyny, których z grubsza opisaną historię również zdążymy poznać. Całość ukraszona jest śmiesznymi scenkami, co nadaje produkcji nieco humorystyczny wydźwięk.

Strona graficzna prezentuje się naprawdę nieźle i myślę, że jest to zdecydowanie najlepszy aspekt całego anime. Postacie są bardzo ładne i starannie wykonane, animacje w miarę płynne, a tła całkiem przyjemne dla oka i dość szczegółowe.

Oprawa muzyczna nie przeszkadza w odbiorze, chociaż nie zapada jakoś specjalnie w pamięci. Poza tym ani opening o "wiele mówiącym" tytule "Growing up", ani też ending nie są w mojej opinii wybitnymi utworami.

Błyskawiczne tempo akcji i sposób jej przedstawiania mogą niestety dość szybko wywołać u widza poczucie nudy i zniechęcenie. To może natomiast skutkować nawet porzuceniem serii lub przynajmniej niespełnieniem warunku, o którym pisałem na wstępie. Jest nim uważne oglądanie do samego końca. Być może stąd tak niskie oceny. Przez całą serie, w postaci wydawałoby się nieistotnych urywków dostajemy strzępki informacji, które na koniec układają się w jedną, spójną i co najważniejsze nie całkiem jeszcze odkrytą tajemnicę. Odniosłem wrażenie, że może cały sezon był poprowadzony w taki sposób, by być wstępem do prawdziwych, konkretnych wydarzeń w kolejnej odsłonie.


Przygody farmera Ala i jego towarzyszek arcydziełem raczej nie są, jednak, czy aby na pewno nie zasługują na naszą uwagę?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Unnamed Memory - spokojna seria z ratujacym całość ostatnim odcinkiem

 W świecie magii i miecza, gdzie najpotężniejszymi magami są długowieczne czarownice, w królestwie Farsas narodził się książę Oscar. W bardzo młodym wieku książę ten został przeklęty przez Czarownicę Ciszy. Klątwa sprawiła, że żadna kobieta nie może urodzić mu dziecka, a co za tym idzie nie będzie mógł doczekać się następcy tronu i królestwu grozi anarchia.