Anime przedstawia nam świat, w którym wydarzyła się jakaś nieznana katastrofa. Fabuła skupia się na ukazaniu losów dwóch grupek nastolatków. Jedna z nich, większa, to dzieciaki mieszkające w pewnego rodzaju zamkniętym ośrodku. Mają praktyczne wszystko czego im potrzeba, świetne warunki do życia, wszelkie zasoby, edukację, opiekują się nimi zarówno dorośli opiekunowie, jak i inteligentne roboty. Druga, mniejsza, dwuosobowa, to z kolei Maru wraz z Kiruko, którzy dla odmiany poszukując miejsca zwanego „Niebem” muszą przemierzać wyludnione i zrujnowane tereny dawnej Japonii, gdzie resztki ludzkości próbują przetrwać jak tylko się da.
W tym postapokaliptycznym świecie gdzieniegdzie można jeszcze znaleźć pozostałości dawnej cywilizacji i zdobyczy techniki. Ludność jednak większość czasu spędza na zdobywaniu pożywienia oraz unikaniu zagrożeń - zarówno ze strony środowiska naturalnego, innych ludzi, jak i tajemniczych potworów-ludojadów. Ludzie, wiadomo próbują przetrwać kosztem innych, więc Maru i Kiruko stykają się z najróżniejszej maści typami od drobnych oszustów, po zorganizowane bandy wykorzystujące najróżniejsze metody, w tym potwory do pozbywania się podróżników, tak, by później zabrać ich ekwipunek. Dwójka ta jest jednak całkiem sprytna, a dodatkowo Maru posiada pewne specjalne umiejętności, a Kiruko jest nie w ciemię bita, jakoś więc sobie radzą.
Wydawałoby się, że życie pierwszej grupy, zamkniętej w bezpiecznym ośrodku jest wręcz bajką w porównaniu do niebezpieczeństw i trudów życia poza nim. Oglądając kolejne odcinki szybko możemy się jednak zorientować, że coś tu jest bardzo nie tak i wcale nie jest tak różowo, jak na początku mogło się zdawać.
Śledząc przygody obydwu grup dostajemy pełno malutkich wskazówek, które powoli zaczynają budować jakąś większą tajemnicę. Pomału zaczyna nam również świtać w głowie myśl, że wszyscy bohaterowie są w jakiś sposób powiązani z podejrzanym instytutem. Mało tego, większość z bohaterów skrywa jakieś swoje tajemnice, jedne mniejsze, inne… cóż „nietypowe”. Wiem, fabuła może być momentami zagmatwana i niejasna, a do paru szczegółów można się przyczepić, ale jednak buduje jako taki klimat i ewidentnie prowadzi nas w konkretną stronę, choć do rozwiązania całej zagadki ciągle jeszcze daleko.
Od strony graficznej nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Postacie są rysowane w specyficzny, może ciut uproszczony sposób, ale są całkiem ładna, a ich animacja płynna. Lokacje i tła również są przyjemne dla oka i dość szczegółowe, a potwory-ludojady mają różnorodny, odjechany design.
Ścieżka audio jest przyjemna w odbiorze i potrafi zbudować klimat. Ending wyszedł udany i odpowiednio nastraja po seansie. Openig natomiast… Tu muszę przyznać, że wpadł mi w ucho jak mało który. W moim przekonaniu dziewczyny z grupy BiSH wzbiły się na wyżyny, a kawałek „innocent arrogance” wyszedł im dosłownie świetnie i zasługuje na uznanie jako co najmniej jeden z lepszych openingów w sezonie wiosna 2023.
Tengoku Daimakyou jest trochę „inne”. Wiem, wiem. Anime arcydziełem nie jest. Można się doczepić do dziwnych akcji fabularnych, „nietypowych” bohaterów, czy do słabego zakończenia, o którym tu jednak specjalnie wiele nie napiszę. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że manga na podstawie, której anime nakręcono ma dalszy ciąg, zatem być może należy szykować się do kolejnego sezonu. Oglądając całość może dojdziecie do podobnego wniosku jak ja - Mam podejrzenia co mają ze sobą wspólnego wszyscy bohaterowie i to jak wszystkie tajemnice będą połączone w całość. Ostatnio widziałem w necie teorie fanów, które jeszcze bardziej potwierdzają moje przypuszczenia. Jakie? Obejrzyjcie i spróbujcie dojść sami. Myślę, że się nie rozczarujecie.
kanopus
Komentarze
Prześlij komentarz